Code Europe – Kraków – jak było?

Miałam okazję ostatnio wybrać się na mało rozreklamowaną konferencję Code Europe w Krakowie. Miała ona również swoją bliźniaczą edycję w Warszawie dwa dni później. W obu miastach były niemalże te same prelekcje. Co wyróżniało wydarzenie to, że oprócz prelekcji można było wziąć w udział w warsztatach a to wszystko było darmowe. Niestety w praktyce wyszło to nieco rozczarowująco…

Po rejestracji na wydarzeniu dostałam maila z informacją, by koniecznie od razu zapisać się na warsztaty i prelekcje, bo liczba miejsc jest ściśle ograniczona. W przypadku warsztatów było to zrozumiałe ale w przypadku prelekcji? Troszkę dziwne. No i co z przeskakiwaniem między prelekcjami jeśli okaże się, że jednak nie interesuje mnie temat? Zgodnie z instrukcjami zapisałam się na warsztaty i prelekcje. Było to na kilka tygodni przed konferencją. Jednak dopiero na dwa czy trzy dni przed wydarzeniem dostałam maila (podobnie jak wiele innych osób) z informacją, że nie zmieściłam się na główną listę uczestników warsztatu na wybrany przeze mnie warsztat i jestem na liście rezerwowej. Dodatkowo była informacja, że decyduje kolejność pojawienia się pod salą i być może prowadzący zdecyduje o wpuszczeniu większej ilości osób. Było to dość kłopotliwe, bo albo człowiek bierze, że sobą sprzęt albo nie:(

Sprzęt wzięłam, ale na warsztat się nie dostałam. Z powodu kolejki do rejestracji. Tak oto wyglądała parę minut przed 9tą, więc jak nietrudno się domyślić po prostu na 9.15 nie zdążyłam.

img_20161205_085846

Innym ciekawym rozwiązaniem na konferencji było to, wykłady w równoległych blokach nie zaczynały się o tych samych godzinach tylko się zazębiały. Mogło to powodować albo zbyt długie albo zbyt krótkie przerwy a także utrudniać przejście między prelekcjami jeśli uprzednio wybrana nas nie zainteresuje.

Trochę o samych wykładach.

Pierwsze co widziałam, to Hubert Łępicki opowiadający o bazach danych w prelekcji pod tytułem „Your database is not your application”, który przypomniał nam, że czasy, gdy bazy danych były centrum naszego projektu i punktem startu dawno się skończyły.

Następnie byłam na bardzo inspirującej prezentacji „How to build a Robot!” Allena O’Neilla w której przekonywał nas on, jak dla mnie z sukcesem, że w dzisiejszych czasasch zbudowanie robota już nie jest tak dużym wyzwaniem i że każdy z nas może to zrobić. Najważniejsze to skupić się na prostocie I podstawowych funkcjach a niekoniecznie przejmować się tym jak to wszystko wygląda, bo to możemy dopracować później. Podkreślał, by duże problemy rozbijać na mniejsze i to od nich rozpoczynać rozwiązywanie. Mówił też o tym, że nawet jeśli mamy jakiś pomysł, który chcielibyśmy zrealizować I na dziś dzień jest to trudne bądź niewykonalne w ramach naszych zasobów, to by wracać do niego co parę lat, ponieważ niewyklyczone, że przyszłość dostarczy nam rozwiązań.

Kolejna prelekcja to „So, how do Google, Bing and Yahoo work?” również tego samego Allena O’Neilla na którą troszeczkę się spóźniłam, ponieważ organizatorzy konferencji poskąpili (była darmowa, ale jednak…) jakiegokolwiek poczęstunku dla uczestników i nie było sensownej przerwy by obiad zjeść gdzieś na zewnątrz.

Zatem nie było ani czegoś w ramach lunchu ani niczego do przegryzienia do kawy. Kawy zresztą też było mało, ponieważ znajdowała się tylko na stanowiskach firm, które reklamowały siebie i miały na celu rekrutację. Nie było możliwości napicia się kawy bez wdawania się w rozmowę o firmie, ofertach i byciu namawianym na poszczególne stanowiska. Jeśli więc nie szukało się pracy, takie rozmowy były stratą czasu a przez nie do kawy bardzo trudno było się dostać. Innych sposobów jej pozyskania nie znalazłam.

Wracając do prelekcji, to oczekiwałam czegoś bardziej zaawansowanego tymczasem prezentacja zawierała rzeczy bardzo proste, na które przy odrobinie zastanowienia wpadłby każdy. O działąniu takich mechanizmów zapewne można pokazać dużo ciekawsze rzeczy niż to jak kawałkiem kodu C# wyciągnać z htmla linki itp jest to jakaś tam podstawa crawlingu, ale później na pewno jeszcze wiele się dzieje.

Ciekawym punktem programu była też zorganizowana pogadanka na termat przyszłych zawodów w IT. Brali w niej udział Piotr Madej (Vice-President and Head of Telemedicine and Medical Devices RnD Department @ Comarch Healthcare) i Przemysław Berendt (Global Marketing Vice President @ Luxoft), którzy rozmawiali sobie o tym jak zmieniają się stanowiska w IT, które już wyginęły a które dopiero ostatnio powstały. Były również próby przewidzenia co przyniesie przyszłość.

Później był wykład na który bardzo liczyłam „Spotify – music streaming at scale” Niklasa Gustavssona, który w Spotify pracuje. Miałam nadzieję, że będzie bardziej technicznie o probelmach z jakimi w takiej skali muszą się mierzyć. Niestety jednak więcej było ogólnie os trukturze organizacji o sposobach współpracy, o tym jak działają wewnętrznie.

Następnie była moja ulubiona prelekcja tej konferencji – „Go hack yourself…or someone else will” Fransa Roséna, który na przykładach ze swojego życia jako zdobywcy sporej ilości pieniędzy ze znajdowania bounty bugów pokazuje różne ciekawe przypadki dziur w bezpieczeństwie a także zaniedbanych dobrych praktyk.

Ostatni wykład to „The Post JavaScript Apocalypse” Douglasa Crockforda, który początkowo wydawał mi się być wykładem o tym jak zapanować nad bałaganem w kodzie JavaScriptowym, ale ostatecznie okazał się być bardzo ciekawym opisem co można by zmienić by następca JavaScriptu był językiem prostszym i mniej zaśmieconym.

Na koniec jeszcze wspomnę o after party. Było ono tylko dla wybranych:) Organizowane przez Motorolę i zaproszeni byli jedynie programiści C++ i C#. Nietrudno się domyślić dlaczego zatem nie skorzystałam:) Wolę after, gdzie mogę pogadać z innymi programistami lub prelegentami a nie opędzać się od rekruterów.

Ciekawe jest też to, że z firmy w której pracuję dostałam bilet VIP, ponieważ jako jedyna się wybierałam a zapowiadało się, że bilet ten coś znaczy i będzie jakąś wartością dodaną do mojego normalnego biletu. Jednak kiedy pytałam przy rejestracji co ten bilet daje, organizatorzy mieli problem z odpowiedzią. Jedna pani była niepewna czy w ogóle coś, inna że może to po prostu bilet, kolejna, że może wejściówka na afterparty.

Podsumowując – konferencja jest darmowa i tematy są raczej podane w sposób odpowiedni dla początkujących, więc można by założyć, że taka jest grupa docelowa – studenci i młodzi programiści. Organizacja niestety jak dla mnie pozostawia wiele do życzenia, bo nie jest to pierwsza darmowa konferencja na której byłam za to pierwsza na której nie było sensownego cateringu. Naprawdę ta kawa czasem jest niezbędna nawet na bardzo ciekawym wykładzie, bo po paru godzinach w ciemnej sali coraz trudniej oszukać organizm. Na pewno też nie jest to „największa konferencja programistyczna w Polsce” choć takim hasłem się reklamuje.

Słów kilka po wygłoszeniu pierwszej prelekcji

Jak mogliście dowiedzieć się z wpisów na blogu we wtorek tydzień temu miała miejsce moja pierwsza w życiu prelekcja. Było to z okazji czwartej rocznicy istnienia Geek Girls Carrots we Wrocławiu. Jak wyszło?

Jestem zadowolona:) Przyznam, że im bliżej było wydarzenia tym bardziej się denerwowałam. Gdy wysiadłam na dworcu we Wrocławiu parę godzin przed wydarzeniem, pomyślałam z przerażeniem, że trzeba było zostać w domu a nie na stresy się narażać. Jednak przecież nie było odwrotu!

Okazało się jednak, że niepotrzebnie tak się denerwowałam, bo wystąpienie nie wyszło źle, ale nawet wyszło dużo lepiej niż sądziłam. To co na pewno zdradzało, że nie mam doświadczenia w przemowach, to fakt, że za bardzo skupiłam się na slajdach a za mało na widowni. Mimo to usłyszałam dużo miłych i pozytywnych słów na temat tego o czym mówiłam. Mam teraz nad czym pracować przed kolejnymi wystąpieniami, które już tam gdzieś w kalendarzu powoli się rysują. Mam też już pomysły na kolejne prelekcje…

To co najbardziej podoba mi się w takich wystąpieniach, to momenty gdy można patrzeć na reakcję ludzi, jakoś nawiązać z nimi kontakt, widzieć jak reagują. A gdy się uśmiechają radośnie, to jest to po prostu bezcenne:)

Może jeszcze wspomnę o czym mówiłam – prelekcja miała tytuł „Dałam się poznać” i miała na celu pokazać jak fajne są takie konkursy jak „Daj się poznać”, ale też jakie zmagania trzeba podjąć przy tej okazji. Chciałam zmotywować słuchaczy do walki z własnymi ograniczeniami na przykładzie swoich obaw i przeciwności z jakimi się mierzyłam. Mówiłam również o trudnościach związanych z nawiązywaniem nowych znajomości na konferencjach, które przecież po to są również, by nowych ludzi poznawać. Opowiedziałam również o problemie nieuzasadnionego braku wiary we własne siły. To tak pokrótce. Na pełną wersję zapraszam podczas kolejnego razu o którym na pewno dam znać tutaj.

Moja pierwsza wyprawa do Białegostoku czyli Programistok 2016

We wczesny piątkowy poranek z kilkoma osobami z Krakowa wyruszyliśmy na wyprawę na drugi koniec Polski by zdążyć zawitać na programistok[0] czyli before przed konferencją.

Był to mój pierwszy raz w Białymstoku toteż ucieszyłam się bardzo móc wreszcie zobaczyć uśmiechnięty ratusz:

Usmiechnięty Ratusz

a także sławną Wodopojkę:

wodopojka

i skorzystać z jej dobrodziejstw:

Wóda i woda

Samodzielnie za to znaleźliśmy całkiem przypadkiem Restaurację kresową o nazwie Babka na Lipowej 2. Byliśmy tam dwa razy za każdym razem jędząc pyszne jedzenie i dostając rachunki w matrioszkach:

matrioszki1

matrioszki2

Nieskromnie powiem, że tak mocno reklamowałam Babkę w czasie konferencji, że po niej knajpka była pełna ludków z Programistoka:) Mam nadzieję, że wszystkim smakowało jedzenie tam tak bardzo jak mnie.

Jestem ogromną fanką grzańców, więc przypadkowe trafienie na knajpkę z takim wyborem grzańców bezalkoholowych:

nonalco

jak i alkoholowych:

alco

Z pierwszej listy wypróbowaliśmy wszystkie trzy i były świetne! Z drugiej listy – wiem na pewno, że lepszy jest czarny bambo niż Kubuś Puchatek:) A tą świetną knajpką jest Gram Off On na ulicy Icchoka Malmeda.

Wracając do tego po co przyjechaliśmy – programistok[0] to before nad befory:) Odbywał się w tzw Hackerspace stworzonym przez Hacklag. Mogliśmy zabawić się w Cebuliadę (tak, skojarzenie z Familiadą jest na miejscu) co było naprawdę super pomysłem. Dużo śmiechu, zabawy, świetni ludzie i dobre piwo:) Before ostatecznie przeniosł się częściowo do Alchemii, gdzie również zajrzałam, ale tylko na chwilę, by mieć siłę na konferencję.

Gdybym miała wybrać ulubioną albo najmniej ulubioną prelekcję byłoby mi bardzo trudno:) Wszystkie były na dobrym poziomie, ciekawiły i fajnie się ich słuchało.

Przekrój tematów był ogromny. O błędach bezpieczeństwa mówił Gynvael Coldwind prezentując wszystko na przykładach w konkretnych językach. Mówił o problemach jakie mogą spowodować źle zrobione operacje porównania, dodawania czy wartości bezwzględnej. Z kolei Basia Fusińska w bardzo przystępny sposób wprowadziła nas w podstawy języka R i nauczania maszynowego. Jest to temat, który od jakiegoś czasu jest na mojej liście tematów do zgłębienia. Mam nadzieję, że wkrótce mi się to uda:) Michał Szczepanik swoją prezentacją mógł zmrozić krew niejednego programisty Android – bardzo fajnie opowiedział i pokazał jak można wykorzystać źle zabezpieczone aplikacje mobilne i jak chronić swoje programy przed niepożądanym użyciem.

Po obiedzie przyszedł czas na szereg Lightning Talków podczas których 8 osób miało swoje 5 minut – dosłownie! Było o sprawach technicznych – np o tym jak napisać własny framework do TDD w dowolnym języku (Michał Taszycki) a także o sprawach mniej technicznych – jak życie z programistką (Przemek Kubera). Było dużo śmiechu i wyszło to naprawdę fajnie:)

Następnie przyszedł czas na prezentację o Raster Shaderach na Commodore 64 prowadzoną przez Michała Taszyckiego.
Przedostatnia prelekcja to temat Continous Delivery realizowanego bez tworzenia branchy. Łukasz Szydło przybliżył nam koncepcję „Feature Switches”, która jest dość ciekawym podejściem do zwinego tworzenia oprogramowania. Główne założenie polega na umieszczeniu nowych funkcjonalności w odpowiednio skonstruowanych blokach tak, aby możliwe łatwe było włączanie i wyłączanie. W ten sposób aplikacja produkcyjna zawsze zawiera cały bieżący kod i nie ma stresu związanego z deploymentem. Jeśli jakąś funkcjonalność włączymy i okaże się, że nie działa na produkcji, możemy ją łatwo wyłączyć bez skomplikowanego procesu wycofywania zmian w kodzie.
Konferencję zamykał temat ReactJS prezentowany przez Marcina Grzywaczewskiego, który przekonał nas, że ReactJS to nie tylko framework, ale przede wszystkim społeczność wobec niego zgromadzona.

After po konferencji miał miejsce w klubie Herkulesy, gdzie można było napić się drinków w sam raz dla programistów o takich nazwach jak „Hello World” albo „Breakpoint” 😀 Było też wykonanie na żywo piosenek z teledysku, co bardzo mnie ucieszyło:) Dało się również potańczyć.

Było naprawdę super. Mimo dużej ilości czasu jaką trzeba było poświęcić na dojazd i powrót uważam, że było warto. Każdy kto się wahał i nie pojechał w tym roku niech żałuje i szykuje się na przyszły rok. Nie możecie tego przegapić. W tym roku organizatorzy ustawili sobie wysoko poprzeczkę, więc nawet nie próbuję się domyślać co fajnego wymyślą w przyszłym roku. Dziękuję wszystkim!

P.S. Wygląda na to, że z tej relacji wyszedł troszkę wpis kulinarno podróżniczy:D

 

 

 

Moja pierwsza prelekcja ever – już za tydzień:)

Zapraszam na 4 rocznicę istnienia Geek Girls Carrots we Wrocławiu w czasie której będę miała okazję wygłosić swoją pierwszą w życiu prelekcję.

Jestem niesamowicie podekscytowana i bardzo się cieszę, że zostałam na to wydarzenie zaproszona.

Opowiem o mojej niedawnej Wielkiej Przygodzie jaką było wzięcie udziału w konkursie „Daj się poznać” a tym samym o tym jak szukać motywacji do działania, jak pokonywać swoje zahamowania i o tym jak nawet najmniejsze wyjście ze strefy komfortu może naprawdę wiele zmienić w naszym życiu!

Zachęcam do wzięcia udziału w wydarzeniu i trzymania za mnie kciuków!

Więcej informacji o wydarzeniu – tutaj. Wstęp jest bezpłatny, wystarczy zarejestrować się tutaj.

Kosmiczny DevDay 2016 – było odlotowo!

Jeśli miałabym jednym słowem podsumować tegorocznego DevDaya to byłoby to słowo inspirujący.

Przede wszystkim dlatego, że tegoroczna konferencja nie była skupiona tylko wokół świata .NET jak do tej pory, ale zdecydowanie wybiegała poza niego dostarczając mnóstwa ciekawych prezentacji na różne tematy. Niejednokrotnie miałam duży dylemat, którą prelekcję wybrać, ale nigdy wyboru nie żałowałam. Dlatego też nie mogę się doczekać kiedy prezentacje pojawią się online, by zapoznać się z tym z czego musiałam zrezygnować.

No dobra – ale dlaczego kosmiczny? Otóż na identyfikatorach umieszczone było słowo Explorer i w takim też duchu utrzymane były trzy prezentacje – pierwszego dnia „NASA’s Ant-Inspired Swarmie Robots” (Kurt Leucht), drugiego – „We Are The Explorers!” (Kurt Leucht) i „To The Moon” (Russ Olsen). Pierwszej nie widziałam, ale dwie następne polecam jako motywujące by spojrzeć na to co robimy w pracy troszkę szerzej – jako coś co ma wpływ na życie innych ludzi i świat. Przyznam, że sama często mam problem w tym, żeby zobaczyć sens niektórych rzeczy, dlatego warto było tego posłuchać. Zwłaszcza, że opowiedziany został kawał historii przygotowań do lotów w kosmos. Zainteresowało mnie to do tego stopnia, że postanowiłam zgłębić temat. Chyba zacznę od jakiś filmów o lotach w kosmos:) Przesłaniem wspomnianych prezentacji było również to, że nie ma rzeczy niemożliwych i że warto próbować do skutku.

Nowe rzeczy, z którymi się zapoznałam w trakcie konferencji to ReactJS i pojęcie Service Worker. ReactJS nie miałam do tej pory okazji spróbować, ale tak bardzo mi się spodobał, że chyba wymyślę sobie niedługo coś co mogłabym w nim napisać, żeby się nauczyć. Z kolei Service Worker, choć jeszcze nie do końca wspierane przez wszystkie przeglądarki, uważam za naprawdę fajną opcję i coś co zdecydowanie rozszerza możliwości aplikacji przeglądarkowych.

Bardzo podobały mi się prezentacje Niall Merrigan’a  i „How Did You Find That?” I „A Security Testers Toolbox”. W pierwszej z nich pokazany został szereg systemów dostępnych bez hasła przez zdalny pulpit lub VNC. Okazuje się, że w 2.5 minuty jesteśmy w stanie przeskanować internet w poszukiwaniu takich rzeczy i przejąć sterowanie nad basenem, ogrzewaniem, systemem do hydromasażu, jachtem, tartakiem czy inteligentnym domem. Do tego dochodzi jeszcze cała masa kamer internetowych przez które można podglądać domy, dzieci sklepy. Wymieniłam tylko niektóre, Niall wymienił kilkadziesiąt a jest ich pewnie o wiele więcej. Druga prezentacja pozwalała zapoznać się z narzędziami do testowania zabezpieczeń – nie wszystko zadziałało, ale i tak było bardzo ciekawie:) Niall prowadzi prezentacje w bardzo fajny i zabawny sposób  – z przyjemnością się go słucha.

Fajnie też słuchało mi się prelekcji Zacha Holmana „Firing People”, który na swoim przykładzie opowiedział nam o zwalnianiu ludzi – problemach z tym związanych oraz radach co robić i czego nie robić – dla zwalniających i zwalnianych.

Zdecydowanie przyda mi się również to, czego dowiedziałam się na prezentacji „Modern Performance Best Practices” Dustina Whittle. Dustin pracuje w firmie AppDynamics, która tworzy oprogramowanie wspomagające śledzenie wydajności aplikacji internetowych i wyszukiwanie słabych punktów. Pokazał kilka darmowych narzędzi, które można użyć w codziennej pracy – jak Site Speed czy WebPageTest.

Żeby dowiedzieć się jak zająć się moją niedawno opublikowaną aplikacją od strony marketingowej udałam się na prelekcję Sharon Steed „Empathy Marketing: Why Vulnerability is the Greatest Tool in Your Arsenal” – niestety jednak niewiele nowego ona dla mnie nie wniosła, gdyż jednak komunikacja i wczucie się w użytkownika to jest to co zawsze starwiam na pierwszym miejscu.

Pierwszego dnia uczestniczyłam również w „Lightning Talks”, w trakcie których pojawiły się trzy tematy: „Remotely Agile”, „Spaced repetition algorithm” i „Statistical Forecasting: Estimating Made Easy”.

Pierwszy był tak naprawdę opisem tego jak wygląda metodologia Agile w pracy zdalnej. Czyli, że zamiast siedzieć w jednym pomieszczeniu wszyscy łączą się głosowo na jednym kanale i tak przeprowadzają standupy, retrospekcje czy demo.  Padła jedna ważna rada – by nigdy nie łączyć się grupą z jednego komputera np. w sali konferencyjnej podczas, gdy inne osoby łączą się ze swoich stanowisk. Dlatego, iż ważne jest by wszystkich było słychać jednakowo dobrze a tak się nie dzieje jeśli np. jedna osoba łączy się ze swojego komputera a kilka z sali konferencyjnej. Wówczas łatwo o zły przepływ informacji.

Drugi temat interesował mnie najbardziej ponieważ opowiadał, oczywiście w wielkim skrócie, o algorytmach wykorzystywanych przez aplikacje do nauki języków takie jak SuperMemo, Anki, Duolingo czy Memrise. Uwielbiam uczyć się języków obcych i kilka z tych aplikacji wykorzystuję regularnie. Do tego zawsze chciałam w tej kwestii stworzyć coś swojego. Być może dzięki wiedzy nabytej podczas konferencji znów wrócę do tematu.

Trzeci – użycie statystyki w estymowaniu zadań. No cóż… nie przekonało mnie to. Estymowanie to bardzo trudna sprawa i wydaje mi się, że bardzo ciężko znaleźć czynniki, które mogłyby się stać współczynnikami pewnych równań:)

Pierwszy dzień konferencji zakończył się bardzo optymistycznie prezentacją „Optimism” Reginalda Braithwaite. Nie dowiedziałam się niczego nowego, ale bardzo lubię słuchać tego typu prelekcji lub też czytać artykuły po to, by podtrzymywać w sobie pewne wzorce ułatwiające optymistyczne podejście do życia. Reginald książkę po którą chętnie sięgnę:  “Learned Optimism,”  Martina Seligmana.

Tym optymistycznym akcentem zaczęliśmy mniej formalną część konferencji i z Multikina w którym były prelekcje, przenieśliśmy się do specjalnie postawionego namiotu za kinem na afterparty. Można było napić się piwa lub wina i przegryźć co nieco a także pogadać z ludźmi. W okolicy godziny 22ej impreza przeniosła się do jednej z nowych krakowskich (a właściwie krakoskich) piwnych miejscówek czyli do Weźże Krafta na Dolnych Młynów. W doborowym towarzystwie zabawa była przednia. Nie dotrwałam jednak do końca by następnego dnia móc z niezmąconym zbytnio umysłem uczestniczyć w dalszej części konferencji.

I tak właśnie znalazłam dużo inspirujących informacji w prezentacji „A Homespun Decentralised DIY Data Science Research Pipeline for the Internet of *Your* Things” Jose Dominguez’a. Myślę, że data science i machine learning to jest coś czego chciałabym spróbować więc i ten temat zamierzam zgłębić w najbliższym czasie. Tym bardziej, że dużo w tym wszystkim matematyki, która była moim głównym powodem, by zająć się programowaniem. Może to właśnie TO?

Ciekawą nowinka był również temat „Getting Physical with Web Bluetooth” prowadzony przez Uri Shaked. Pokazał nam jak za pomocą aplikacji napisanej w JS sterować inteligentną żarówką lub robotem. Jest moc:)

Wybrałam się również na prezentację „Fall in Love in Human, or Why Engineers are the Best Designers” Adama Jaworskiego. Zrobiłam to troszkę z przekory, gdyż nijak nie zgadzałam się z tym stwierdzeniem, ale jednak Adamowi udało się mnie przekonać. Zdecydowanie lepiej współpracować ściśle z użytkownikiem i poznawać jego potrzeby niż po prostu zdać się na modny i ładny design, który niekoniecznie będzie przez użytkownika lubiany i będzie dla niego wygodny. Adam mocno odróżnił projektowanie od robienia grafiki dzięki czemu temat prezentacji naprawdę nabrał sensu.

Podsumowując: dużo się działo, były świetne tematy i dużo fajnych ludzi. Nie mogę też nie wspomnieć o dobrym jedzeniu:) Było super! Tak trzymać i do zobaczenia za rok!