Ojra tariri ojra czyli Programistok 2017

Tydzień temu (7 października 2017) odbyła się już po raz trzeci konferencja programistyczna Programistok. Ja z kolei miałam okazję uczestniczyć w niej po raz drugi. Przyznam że poziom z zeszłego roku został utrzymany w stu procentach a nawet przekroczony. Jak można się domyślić z filmu promującego tegoroczną edycję (dostępny poniżej) tym razem tematem wiodącym była wieś. I tak identyfikatory zawieszone były na konopnych sznurkach a w ramach prezentów w torbie znalazła się m.in. podkładka pod myszkę w postaci dywanika, który pasowałby również na…ścianę oraz skarpety, żeby słoma w butach zbytnio nie uwierała.

Na konferencję jak zwykle składały się 3 części: before, konferencja właściwa i after:) Before odbył się w Klubie 18 Białostockiego Pułku Rozpoznawczego. Zatem miejscówka przednia i zapewne nikt z nas by do niej w innych warunkach nie zawitał. Imprezę zaczynały trzy prezentacje uprzednio zgłoszone przez uczestników konferencji. Później natomiast można było zwyczajnie sobie pogadać ze znajomymi i nieznajomymi.
Podejrzanym zbiegiem okoliczności tuż obok – na stadionie piłkarskim odbywał się pierwszy białostocki festiwal piwa Beerstok. Tak więc po skończonym beforze można było tam zajrzeć i wypić jeszcze jakieś dobre piwo z któregoś z 19 obecnych tam browarów rzemieślniczych.

Jednak wszystko z umiarem, bo już o 8.30 w sobotę zaczynała się rejestracja uczestników lub (dla tych, którzy zarejestrowali się podczas imprezy before) odbiór torby z „dodatkami”. Tym razem liczba uczestników przekroczyła 400 osób, więc w odróżnieniu od poprzedniego roku trzeba było przyjechać wcześniej i nieco nastać się w kolejce. No ale cóż – to jednak norma na konferencjach:) Ma to swój urok, bo od razu można nawiązać jakieś kontakty, gdy człowiek się w kolejce nudzi.

Ścieżka podobnie jak w zeszłym roku była jedna, co mi się osobiście bardzo podoba, ponieważ nie muszę podejmować skomplikowanych decyzji o tym na co w danym momencie pójść. Konferencję otwierała oczywiście piosenka z teledysku promującego (wspomnianego wyżej) a zaraz po niej nastąpiły znakomite prelekcje:
– Andrzej Rusewicz podzielił się z nami bogatymi doświadczeniami z tak topowych firm jak 3DO (no kto nie zna Heroes of Might and Magic III?), Electronic Art, Microsoft czy Google. A na celu miał przekazanie nam swojej wizji na temat sposobów podniesienia wydajności zespołu.
– Agata Malec-Sromek przybliżyła nam dziedziczenie w JavaScript.
– Mirek Burnejko (z pewnością znany wielu z Was ze swojego codziennego vloga) opowiedział nam o chmurach porównując ze sobą Amazon i Azure.
– Adam Sitnik podzielił się z nami doświadczeniami z przygody z Open Source, którą zaczął jakiś czas temu. Umożliwiła mu ona m.in. nawiązanie kontaktu z ludźmi, których do tej pory tylko podziwiał a teraz miał możliwość pracować z nimi ramię w ramię oraz wnosić coś do tego z czego do tej pory tylko biernie korzystał.
– Na koniec Sławek Sobótka przedstawił bardzo ciekawą prezentację na temat pytań jakie najczęściej pojawiają się w pracy programistów DDD, ale nie tylko – bo wiele z nich dotyczy również innych architektur.

W międzyczasie po przerwie obiadowej miał miejsce godzinny blok Lightning Talk, w czasie którego każdy mógł zaprezentować jakąś ideę w 5 minut. I tak pojawiły się znakomicie opracowane krótkie prelekcje z dopracowanymi slajdami jak i totalne improwizacje. Miałam przyjemność również wygłosić swoją krótką prezentację na temat syndromu oszusta (impostor syndrome).

Z kolei na zakończenie konferencji odbył się panel dyskusyjny do którego zaproszono Sławka Sobótkę, Andrzeja Krzywdę oraz Adama Sitnika. Można było troszkę podyskutować i pozadawać pytania.

Ostatnia część czyli After miał miejsce w Zmianie Klimatu, gdzie mieliśmy wydzieloną dla nasz część sali, w której można było porozmawiać i coś przekąsić. Niestety jak zwykle z biegiem czasu zrobiło się bardzo głośno i po całowieczornych rozmowach miałam zdarte gardło. No ale warto było oczywiście;) Bo gdzie fajniejszych ludzi można spotkać jak nie co roku na konfie w Białymstoku:)

A tak poważnie to powtórzę to co pisałam rok temu – polecam serdecznie! Może się wydawać, że to daleko, że nie po drodze, że niby tylko jedna ścieżka, ale jednak jest klimat, jest inaczej niż na innych konferencjach, jest mniej masowo, bardziej kameralnie. Długo się jedzie – a i owszem, z Krakowa ponad 6h i to tylko, gdy uda się przez Warszawę przejechać bez korków. Ale podobno niedługo kończą drogę Warszawa – Białystok więc powinno być krócej. Tak więc – do zobaczenia w przyszłym roku!