Sphere.it – do rozdania 10 darmowych wejściówek dla dziewczyn oraz 30% zniżki dla wszystkich!

Już niedługo, bo 15 kwietnia rozpocznie się w Krakowie trzydniowe wydarzenie z kilkoma ciekawymi ścieżkami, w których zapewne wielu z Was znajdzie coś dla siebie. Mowa o sphere.it czyli konferencji która podzielona jest na części/ścieżki ściśle poświęcone różnym zagadnieniom:

Scala

Ścieżka związana z językiem Scala. To wydarzenie startuje w sumie już 12 kwietnia, kiedy to odbędą się dwudniowe warsztaty. Więcej informacji tutaj: scala.sphere.it

Data

Ścieżka związana z Data Science i Machine Learning. W niedzielę odbywają się całodniowe warsztaty a dwa kolejne dni to już regularna konferencja.
Więcej informacji tutaj: data.sphere.it

React

Ścieżka obejmuje tematy związane z programowaniem reaktywnym. W niedzielę odbywają się całodniowe warsztaty a dwa kolejne dni to już regularna konferencja.
Więcej informacji tutaj: react.sphere.it

Trzy pozostałe części w formie popołudniowo-wieczornych Meetupów – 17 kwietnia.

Cloud
Trzy prelekcje dotyczące aplikacji chmurowych.
Więcej informacji tutaj: cloud.sphere.it
Frontend
Dwie prelekcje związane z tworzeniem aplikacji webowych.

Informacje ogólne

Jest to zdaje się pierwsza konferencja o takiej formie w Krakowie a jej organizatorem jest firma VirtusLab. Wszystko będzie miało miejsce w budynku Opery Krakowskiej na ulicy Lubicz 48, czyli całkiem ciekawa miejscówka jak na wydarzenie IT:) Na koniec czeka na Was after party w Browarze Lubicz całkiem niedaleko wspomnianej Opery.
Więcej informacji o poszczególnych częściach możecie znaleźć na podlinkowanych wyżej stronach poszczególnych wydarzeń lub na stronie głównej – sphere.it Co ważne – bilet jest jeden na wszystkie części więc możecie się między tymi ścieżkami dowolnie przemieszczać:)

Kod zniżkowy

Powiem Wam w sekrecie;), że gdybym miała troszkę więcej czasu, to chętnie wybrałabym się na część Data, ale niestety nie jest to w tym momencie możliwe. Generalnie bardzo Wam to wydarzenie polecam i zgodnie z tytułem notki mam dla Was kod zniżkowy – wystarczy przy kupnie biletu użyć kodu friend-of-virtus@sphere.it a zostanie naliczona zniżka.

Konkurs – tylko dla dziewczyn!

Natomiast dla dziewczyn mam do rozdania 10 całkowicie darmowych wejściówek – dzięki uprzejmości VirtusLab i Stripe. Wystarczy, że napiszecie do mnie na maila na iwona[at]programistka.com – liczy się kolejność zgłoszeń, zatem kto pierwszy ten lepszy. Chłopcy – pomóżcie koleżankom zdobyć wejściówki i prześlijcie im tego posta!
Jeśli wybierzecie się na to wydarzenie, koniecznie dajcie znać w komentarzach jak było!

Dlaczego warto chodzić na konferencje – na przykładzie Boiling Frogs 2018

Wiele razy opisywałam dość szczegółowo różne konferencje – artykuły możecie znaleźć tutaj 

Tym razem jednak chciałabym napisać raczej o tym, co jest fajnego w konferencjach, dlaczego warto na nie chodzić a wszystko to pod wpływem ostatniej konferencji na której byłam – jednej z moich ulubionych czyli Boiling Frogs. Odbyła się ona już po raz trzeci we Wrocławiu. Cieszy mnie, iż udało mi się do tej pory być na wszystkich edycjach i przyznam, że z roku na rok jest tak samo dobrze. Bardzo lubię to wydarzenie, ponieważ mimo, iż gości wiele osób, to wszelkie organizacyjne problemy jak kolejki do rejestracji czy obiadu, tak powszechne na innych konferencjach, tutaj nie istnieją. Nie wiem jak organizatorzy to robią, ale wielkie, wielkie gratulacje tej świetnej organizacji!

Dlaczego warto przyjść na konferencję?

Prezentacje

Wymieniam to jako pierwsze, ale niekoniecznie najważniejsze, bo prawda jest taka, że chyba wszystkie konferencje wrzucają nagrania z prelekcji do internetu, więc tak naprawdę można uczestniczyć w konferencji, nie wychodząc z domu. WROC# ma nawet streaming w czasie rzeczywistym. Dlatego też niekoniecznie podstawowym powodem, by przyjść na konferencje muszą być prelekcje.

Ludzie

Nigdzie indziej nie spotkasz tak wielu ludzi szczerze zainteresowanych tym co robią, pasjonatów, którzy nie kończą pracy o 17.00 wraz zamknięciem drzwi od biura. Tutaj spotkasz ludzi, których cieszy to co robią, którzy chcą pogłębiać swoją wiedzę i zdobywać nową.

Chcesz wreszcie spotkać osoby, do tej pory znane Ci tylko z blogów czy nagrań video w internecie, poznać je bliżej, dowiedzieć się jak pracują?
Nie ma lepszego miejsca niż konferencja. Czy to w trakcie jej trwania czy w czasie imprezy „po”, tzw „after party” możesz pogadać zarówno z prelegentami jak i uczestnikami konferencji. Tym samym możesz dowiedzieć się, co ich inspiruje, przybić piątkę czy choćby przywitać się w końcu z kimś, kogo do tej pory tylko podziwiałeś z daleka. A przy okazji – jeśli na przykład trochę onieśmiela Cię taki bezpośredni kontakt – masz szansę przekonać się, że te do tej pory podziwiane osoby są tak samo przystępne i przyjazne jak każdy inny człowiek.
I tak na tegorocznym Boiling Frogs można było na przykład pogadać ze starymi wyjadaczami scen konferencyjnych jak na przykład Jarek Pałka czy Kuba Kubryński. Można było też zainspirować się i wciągnąć w środowisko Open Source – zaczynając od prelekcji Marcina Zajkowskiego a kończąc na różnych ciekawych pomysłach, o których udało mi się usłyszeć, ale których zdradzić tutaj nie mogę, by nie psuć niespodzianki autorom tych pomysłów. A jeśli już mowa o Open Source, to konferencje są też świetnym miejscem na znalezienie ludzi do tworzenia z nami jakiegoś projektu, który siedzi nam w głowie od jakiegoś czasu.

Wreszcie, ponieważ jest to konferencja skupiona bardziej na rzemiośle niż konkretnych językach, możesz spotkać ludzi zajmujących się całkiem inną technologią niż Ty i również dzięki temu czegoś się nauczyć.

Praca

Konferencje mogą być też punktem startu do szukania nowej pracy, dużo ciekawszym i skuteczniejszym niż przeglądanie portali. Tutaj możesz porozmawiać z innymi programistami, który pracują w lepszych i gorszych firmach, więc informacje o tym jak wygląda praca w danym miejscu dostajesz z pierwszej ręki. Przy okazji możesz zawrzeć znajomość z kimś, kto poleci Cię do wymarzonej przez Ciebie firmy, gdy pojawi się wakat.

Na konferencjach nie brakuje też firm, które na swoich stanowiskach prezentują aktualne oferty pracy a ich przedstawiciele mogą opowiedzieć Ci o tym czym firma się zajmuje, możesz do woli zadawać pytania a wszystko to w atmosferze dużo mniej stresującej niż na rozmowie kwalifikacyjnej. Na dodatek jest duża szansa, że zostaniesz zapamiętany i kiedy przyślesz swoje CV, to nie będzie ono już kolejnym anonimowym dokumentem, ale będzie je pamiętał ktoś z kim rozmawiałeś. Na Boiling Frogs pojawiają się firmy działające w różnych dziedzinach, w różnych językach, często mniej znane ale nie mniej ciekawe. Zdecydowana większość ma swoje siedziby we Wrocławiu, ale nie brakuje też takich, które mimo stacjonarnej siedziby, oferują całkowitą pracę zdalną.

Gadżety

Jeśli lubisz ozdabiać swój laptop trofeami w postaci różnorakich naklejek a pod monitorem już nie mieszczą się gumowe kaczuszki, to konferencje są też najlepszym miejscem na zbieranie gadżetów. Nie brakuje ich na stanowiskach różnych firm, które pojawiają się by się zaprezentować i jak wyżej wspomniałam – mogą być dobrym miejscem do znalezienia ciekawej pracy. Często organizowane są na tych stanowiskach również konkursy, więc czasem z konferencji można wrócić z dronem, bądź jak to miało miejsce w tym roku na Boiling Frogs – gigantyczną gumową kaczuszką:)

A co Wy myślicie o konferencjach?

Ojra tariri ojra czyli Programistok 2017

Tydzień temu (7 października 2017) odbyła się już po raz trzeci konferencja programistyczna Programistok. Ja z kolei miałam okazję uczestniczyć w niej po raz drugi. Przyznam że poziom z zeszłego roku został utrzymany w stu procentach a nawet przekroczony. Jak można się domyślić z filmu promującego tegoroczną edycję (dostępny poniżej) tym razem tematem wiodącym była wieś. I tak identyfikatory zawieszone były na konopnych sznurkach a w ramach prezentów w torbie znalazła się m.in. podkładka pod myszkę w postaci dywanika, który pasowałby również na…ścianę oraz skarpety, żeby słoma w butach zbytnio nie uwierała.

Na konferencję jak zwykle składały się 3 części: before, konferencja właściwa i after:) Before odbył się w Klubie 18 Białostockiego Pułku Rozpoznawczego. Zatem miejscówka przednia i zapewne nikt z nas by do niej w innych warunkach nie zawitał. Imprezę zaczynały trzy prezentacje uprzednio zgłoszone przez uczestników konferencji. Później natomiast można było zwyczajnie sobie pogadać ze znajomymi i nieznajomymi.
Podejrzanym zbiegiem okoliczności tuż obok – na stadionie piłkarskim odbywał się pierwszy białostocki festiwal piwa Beerstok. Tak więc po skończonym beforze można było tam zajrzeć i wypić jeszcze jakieś dobre piwo z któregoś z 19 obecnych tam browarów rzemieślniczych.

Jednak wszystko z umiarem, bo już o 8.30 w sobotę zaczynała się rejestracja uczestników lub (dla tych, którzy zarejestrowali się podczas imprezy before) odbiór torby z „dodatkami”. Tym razem liczba uczestników przekroczyła 400 osób, więc w odróżnieniu od poprzedniego roku trzeba było przyjechać wcześniej i nieco nastać się w kolejce. No ale cóż – to jednak norma na konferencjach:) Ma to swój urok, bo od razu można nawiązać jakieś kontakty, gdy człowiek się w kolejce nudzi.

Ścieżka podobnie jak w zeszłym roku była jedna, co mi się osobiście bardzo podoba, ponieważ nie muszę podejmować skomplikowanych decyzji o tym na co w danym momencie pójść. Konferencję otwierała oczywiście piosenka z teledysku promującego (wspomnianego wyżej) a zaraz po niej nastąpiły znakomite prelekcje:
– Andrzej Rusewicz podzielił się z nami bogatymi doświadczeniami z tak topowych firm jak 3DO (no kto nie zna Heroes of Might and Magic III?), Electronic Art, Microsoft czy Google. A na celu miał przekazanie nam swojej wizji na temat sposobów podniesienia wydajności zespołu.
– Agata Malec-Sromek przybliżyła nam dziedziczenie w JavaScript.
– Mirek Burnejko (z pewnością znany wielu z Was ze swojego codziennego vloga) opowiedział nam o chmurach porównując ze sobą Amazon i Azure.
– Adam Sitnik podzielił się z nami doświadczeniami z przygody z Open Source, którą zaczął jakiś czas temu. Umożliwiła mu ona m.in. nawiązanie kontaktu z ludźmi, których do tej pory tylko podziwiał a teraz miał możliwość pracować z nimi ramię w ramię oraz wnosić coś do tego z czego do tej pory tylko biernie korzystał.
– Na koniec Sławek Sobótka przedstawił bardzo ciekawą prezentację na temat pytań jakie najczęściej pojawiają się w pracy programistów DDD, ale nie tylko – bo wiele z nich dotyczy również innych architektur.

W międzyczasie po przerwie obiadowej miał miejsce godzinny blok Lightning Talk, w czasie którego każdy mógł zaprezentować jakąś ideę w 5 minut. I tak pojawiły się znakomicie opracowane krótkie prelekcje z dopracowanymi slajdami jak i totalne improwizacje. Miałam przyjemność również wygłosić swoją krótką prezentację na temat syndromu oszusta (impostor syndrome).

Z kolei na zakończenie konferencji odbył się panel dyskusyjny do którego zaproszono Sławka Sobótkę, Andrzeja Krzywdę oraz Adama Sitnika. Można było troszkę podyskutować i pozadawać pytania.

Ostatnia część czyli After miał miejsce w Zmianie Klimatu, gdzie mieliśmy wydzieloną dla nasz część sali, w której można było porozmawiać i coś przekąsić. Niestety jak zwykle z biegiem czasu zrobiło się bardzo głośno i po całowieczornych rozmowach miałam zdarte gardło. No ale warto było oczywiście;) Bo gdzie fajniejszych ludzi można spotkać jak nie co roku na konfie w Białymstoku:)

A tak poważnie to powtórzę to co pisałam rok temu – polecam serdecznie! Może się wydawać, że to daleko, że nie po drodze, że niby tylko jedna ścieżka, ale jednak jest klimat, jest inaczej niż na innych konferencjach, jest mniej masowo, bardziej kameralnie. Długo się jedzie – a i owszem, z Krakowa ponad 6h i to tylko, gdy uda się przez Warszawę przejechać bez korków. Ale podobno niedługo kończą drogę Warszawa – Białystok więc powinno być krócej. Tak więc – do zobaczenia w przyszłym roku!

Devstyle Speakers #1 [WIDEO]

Tydzień temu spędziłam bardzo motywujący weekend, który dużo mnie nauczył. A był to weekend spędzony na pierwszych warsztatach z cyklu „Devstyle Speakers” organizowanych przez Maćka Aniserowicza.

Były to warsztaty dla prelegentów i w ciągu dwóch dni mieliśmy okazję dowiedzieć się od Rafała Czupryńskiego co nieco o sztuce robienia prezentacji jako dokumentu – czyli jak dotrzeć do naszej grupy docelowej, co powinny zawierać slajdy, jak powinna układać się „akcja”.  Nauczyliśmy się również dużo na temat tego jak stać na scenie, czego unikać mówiąc do ludzi a na co zwracać szczególną uwagę.

Co najważniejsze – nie skończyło się tylko na biernym słuchaniu. Już pierwszego dnia robiliśmy krótkie nagrania krótkich prezentacji (odpowiedzi na kilka pytań), które następnie razem z trenerką (pozdrowienia dla Moniki Malinowskiej) i grupą analizowaliśmy pod kątem tego co było dobrze a co możemy poprawić.

Nasze nowe umiejętności ćwiczyliśmy drugiego dnia, kiedy to mogliśmy zaprezentować jakiś temat przed naszą grupką, która była nastawiona na danie nam rzetelnego feedbacku.

Generalnie idea całych warsztatów jest genialna, ponieważ naprawdę dużo dało mi spotkanie ludzi o podobnych jak moje obawach w kwestii wystąpień. Dobrze też było móc porozmawiać z profesjonalistami – takimi jak Monika czy Rafał. Jeśli więc kiedyś będziecie mieli okazję uczestniczyć w warsztatach organizowanych przez Maćka (to na pewno nie ostatni raz) – nie wahajcie się:) Jest to świetna okazja na zdobycie bądż rozwinięcie umiejętności prezentowania się publicznie. Jeśli myślicie o byciu prelegentem na szerszą skalę albo nawet o tym, by w pracy lub na uczelni sensownie się prezentować na wewnętrznych wystąpieniach – to jest świetna okazja, żeby się czegoś nauczyć.

Poniżej znajdziecie wideo z mojego krótkiego wystąpienia na Devstyle Speakers:) Jest to skrócona wersja wystąpienia, które kiedyś chciałabym zrobić w wersji pełnometrażowej – czyli godzinnej albo coś około tego:)

DevConf – jak było w tym roku?

Tym razem relacja będzie miała trochę inną formę niż zazwyczaj, ponieważ bardziej skupię się na opisaniu co wyniosłam z konferencji niż na samym jej przebiegu po kolei.
Najważniejsze jednak to chciałabym zaznaczyć – przede wszystkim dla tych, którzy w tym roku na DevConf nie byli, ponieważ nie bardzo wiedzieli co to za konferencja. Otóż nie obawiajcie się – znacie tą konferencję bardzo dobrze, tylko pod inną nazwą, gdyż do tej pory była ona organizowana pod nazwą DevDay. Prawda, że już coś świta? Zatem jeśli kojarzycie DevDay wiedzcie, że DevConf w niczym nie ustępuje jakością swojemu poprzednikowy i tak samo warto na niego pójść. Generalnie nic się nie zmieniło:)
Natomiast jeśli ani DevDay ani DevConf nic Wam nie mówią, to musicie koniecznie nadrobić w przyszłym roku:) DevConf czy też dawniej DevDay to konferencja, którą z roku na rok polecam a która odbywa się w Krakowie zwykle we wrześniu.
Nie inaczej było w tym roku – miała ona miejsce w Multikinie 14 i 15 września a poprzedzały ją warsztaty. Najwięcej prezentacji było na tematy związane z Data Science, Machine Learning, Deep Learning, Artificial Intelligence, co bardzo mi się podobało, ponieważ są to tematy, którymi się interesuję od jakiegoś czasu, więc fajnie było posłuchać i dowiedzieć się czegoś nowego bądź odświeżyć już posiadaną wiedzę. Nie obyło się również bez tematów mniej technicznych. Można było posłuchać o tym jak promować swoje produkty będą programistą czyli ich twórcą czy o tym jak rozwinąć zespół tak by wszystkim się w nim dobrze pracowało. Nie brakło również prezentacji przeznaczonych dla programistów .NET na temat .NET Core czy .NET Standard, był również Xamarin. Jak co roku zatem każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Jedną z prelekcji na które nie mogłam się doczekać było występienie Irio Musskopf’a, który przyjechał z Brazylii by opowiedzieć o projekcie (Serenata de amor) który swego czasu rozpoczął a którego celem było wykorzystanie AI i Open Data do zbadania wydatków brazylijskich kongresmenów. Wyniki były o tyle ciekawe, że pojawiło się wiele ciekawych rzeczy – na przykład były osoby, które wydały pieniądze na kilkanaście obiadów dziennie, choć niemożliwością było ich zjedzenie. Podobnie w przypadku spożywania posiłków danego dnia w miejscach oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. Najlepszym przypadkiem był ktoś kto w wydatkach miał, że zjadł całą… kozę:) Było ciekawie. Zachęcam do obejrzenia nagrania z tej prelekcji jak tylko się pojawi. Jedyne czego mi brakowało to troszkę więcej „mięsa” czyli co i jak było dokładnie analizowane. Tutaj było mocno teoretycznie.
Podobnie było w wielu innych prezentacjach z tematu Data Science – dużo o procesach, o tym jak to ogólnie działa, mniej demonstrowania co się za tym wszystkim kryje. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie z wystąpień na których byłam. Jednak w jednym znalazło się coś naprawdę fajnego. Silviu Niculita pokazał bardzo fajne narzędzie, którego wcześniej nie dotykałam – mianowicie Azure ML. Pozwala ono podobnie jak Excel import i analizę danych, jak również ich reprezentację ale to nie wszystko. Bez zagłębiania się w kod możemy tworzyć modele danych, generować treningowe zbiory danych a także z tego wszystkiego wystawiać API. Jakbyśmy jednak chcieli pobawić się kodem mamy do dyspozycji Pythona. Na prezentacji jednak Silviu wyklikiwał wszystko w postaci tzw bloczków – tutaj dane wejściowe, tutaj modelujemy, przepuszczamy przez to i o to jest;) Bardzo fajnie to wyglądało, ale Azure ML jeśli zajrzycie na stronę dokumentacji wydaje się być narzędziem z dużymi możliwościami. Nie mogę się doczekać, kiedy je zgłębie:) Jeśli interesuje was temat ML – polecam!
Podobała mi się też prezentacja Nicka Heiner’a o tym jak pracować w zespole – o tym jakie błędy popełniamy w komunikacji i co można z tym zrobić. Bardzo lubię tego typu prezentacje, ponieważ praca w zespole wymaga wielu umiejętności nad którymi często musimy codziennie pracować. Nick mówił między innymi o tym jak ważne jest zaufanie w zespole – tak abyśmy zawsze podchodzili do innych z nastawieniem, że mają pozytywne intencje. To może dużo zmienić w tym jak jesteśmy odbierani. Mówił też, że niekoniecznie przychodzenie do nowego zespołu i narzekanie „co to za kod, dlaczego to tak wygląda” jest na miejscu, ponieważ jako nowa osoba nie zawsze wiemy jak sprawy toczyły się wcześniej. Z kolei takim zachowaniem możemy zrazić do siebie nowych kolegów/koleżanki. Nick zwrócił też uwagę na podejście do code review tak by zaczynać od sprawdzenia czy kod rozwiązuje problem jaki był do rozwiązania a dopiero później skupiać się na takich szczegółach jak styl kodowania. Pozwala to uniknąć sytuacji, gdy najpierw spędzimy czas na spieraniu się o nazwy zmiennych czy metod a następnie się okaże, to wszystko strata czasu, bo po głębszym zastanowieniu wychodzi, że dany kod w ogóle nie jest potrzebny.
Nie będę opisywać więcej prezentacji na których byłam, bo byście się zanudzili, ale jak tylko pojawią się nagrania dam znać byście mogli się zapoznać ze wspomnianymi prezentacjami. Mnie na pewno w pamięci z Devconfa zostanie Azure ML oraz cała masa inspiracji oraz motywacji jakie pojawiły się dzięki prezentacjom z tematu Data Science. Nawet nie dlatego, że to temat ostatnio bardzo modny, ale dlatego że jest po prostu ciekawy. Prezentacja dotycząca korupcji zafascynowała mnie tym, jak wiele można z danych się dowiedzieć.